Poker dla odważnych
Wprost: Służba celna przymyka oczy na nielegalne zawody. Właściciele klubów udają, że nie odbywają się one u nich. A sami pokerzyści udają, że nie wiedzą, iż grają nielegalnie. Nowa ustawa hazardowa zepchnęła sportowego pokera do podziemia.
Anna Bojar
Wtorkowe wieczory w jednej z knajp na warszawskim Ursynowie należą do pokerzystów. Przy stolikach kilkudziesięciu graczy. Właściwie wszędzie jest full table, czyli pełen 9-10-osobowy skład. Każdy gracz przykrywa dłonią dwie karty, każdy ma przed sobą kupkę żetonów. Wejście do gry w zależności od stolika kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.
– Kilka osób to fisze, płotki, ale reszta to stara gwardia. Grają od lat. Ten w rogu jest fenomenalny w bluffach, tamten to maniak, czyli agresywny gracz, ciągle podnosi wysokość stawki – tłumaczy Mateusz, który grywa od dwóch lat. Prawdziwej nazwy klubu, do którego nas przyprowadził, nie można podać, bo od 1 stycznia gra w pokera jest w nim nielegalna. Nie tylko zresztą tam: znane poker roomy After Dark w Warszawie, Poker Face w Krakowie, Hattrick w Poznaniu czy Stajnia 8A we Wrocławiu pokera już nie oferują. A przynajmniej nie oficjalnie. Bo choć nowe prawo zdelegalizowało granie na pieniądze poza kasynami, to żądni pokerowego dreszczyku wcale nie zrezygnowali ze swojej ulubionej rozrywki. Po prostu się zakamuflowali.
Powiązane wpisy:
Zostaw komentarz